Aleksandra Ososińska – fot. Adam Dudzic

Aleksandra “Hedere” Ososińska  – sędzia

W larpy gram od 2008 roku – a od tego czasu zagrałam ponad 250 gier w 5 krajach. W 2010 roku zdobyłam Złotą Maskę dla Najlepszego Gracza, a w latach 2011-2015 byłam organizatorem konkursu. Zrobiłam kilka larpów (min. “College of Wizardry”, “Inside Hamlet”, “On the Road”, obecnie piszę “Stairway to Heaven”), ale zdecydowanie częściej gram, niż tworzę.

W prawdziwym życiu udaję poważnego, dorosłego człowieka (czytaj: pracuję w kancelarii, noszę żakiety, pamiętam, żeby jeść śniadania).

Jakie gry mnie interesują? Co najbardziej lubię w larpach? Myślę, że da się to sprowadzić do trzech ogólnych założeń, wypisanych poniżej.

Najchętniej gram w gry, z których mogę wynieść mocne wrażenia i przeżycia, oraz takie, które zawierają w sobie transgresywne elementy. Ich ogromną wartością – w mojej opinii – jest to, że stanowią medium umożliwiające poznawanie i zrozumienie swoich własnych granic w relatywnie bezpieczny sposób.

Uwielbiam także larpy, które są pięknymi opowieściami. Gra może być nawet najbardziej klasyczną w formie przechadzanką, pod warunkiem, że historie które opowiada są poruszające, a postacie w te historie zaplątane są wiarygodne, ciekawe i wielowymiarowe. Doceniam także wszelkie nawiązania do dzieł kultury i popkultury – wyszukiwanie takich odniesień sprawia mi ogromną frajdę.

I na koniec – lubię innowacje i larpowe eksperymenty z formą i treścią. Nowatorskie mechaniki, ciekawe rozwiązania strukturalne i fabularne, niespotykane wykorzystanie scenografii, npców czy technologii jest czymś, co mnie ogromnie kręci – ale tylko wtedy, jeżeli jest to spójne z całością koncepcji. Czyli – fajne jest zbudowanie kompletnej, pasującej fabuły wokół ciekawego rozwiązania mechanicznego, by je przetestować. Niefajne – wrzucenie tego samego rozwiązania do gry, w której zupełnie nie jest ono potrzebne.

Jeśli miałabym wskazać najlepszy larp, w jaki grałam (spośród chamberów i krótkich scenariuszy) będzie to “Metoda Profesora Kamihary” autorstwa Katarzyny Górskiej i Piotra Milewskiego, który zawierał w sobie po trochu z każdego z powyższych elementów.

Czego w larpach nie lubię, co mnie męczy i śmiertelnie nuży?

Unikam wszelkich wątków związanych z ekonomią, handlem i negocjacjami. Uważam je za ogromnie przyziemne i too-close-to-home w ten nieprzyjemny sposób – mam tego za dużo w prawdziwym życiu, żeby jeszcze chcieć zajmować się tym na larpach. Podpada po to także wszelakie zbieranie itemków, fragmentów wiadomości etc, które znacznie częściej mnie frustruje, niż bawi.

Nie lubię także nadużywania mechaniki do reprezentowania rzeczy, które można by po prostu odegrać. Jeśli w takiej sytuacji mechanika nie dodaje do gry żadnej jakości, a jest jedynie ograniczeniem “fizyczności” grania – uważam, że jest zupełnie niepotrzebna i zaburza flow gry.

Wreszcie – nie lubię gier, które próbują wskazywać jedyną słuszną wizję świata. Chciałabym, żeby gry, które poruszają trudne kwestie, zostawiały wnioski do wyciągnięcia graczom, a nie narzucały konkretną odpowiedź czy ideologię. Larpy nie są biblią pauperum i, w mojej ocenie, nigdy nie powinny nią być.

Jeśli chodzi o postacie – najprzyjemniej gra mi się, kiedy postać wpisuje się w przynajmniej jedną z poniższych kategorii:

  • jest w centrum wydarzeń i/lub uwagi,
  • jest zbudowana na dramie – i nie, nie ma dla mnie czegoś takiego jak za dużo dramy i angstu,
  • ma jakiś element, który ją napędza i na którym jej zależy ponad wszystko inne. Lubię, kiedy w historii nawet najbardziej zblazowanej i dekadenckiej postaci jest element, który sprawia, że wypełniają się pasją, że stają się zaangażowane i nieugięte.