Katarzyna Kehl – fot. Kamil Nowakowski

Katarzyna Kehl – sędzia

Zaczęłam grać w larpy niedawno, dopiero w 2011 roku za namową jednego znajomego RPGowca. Za to z przytupem, bo od Wielosferowego “Wrońca”. Potem to już poszło z górki a teraz częściej robię larpy niż w nie grywam. Zrobiłam wiele larpów z tych tak zwanych głośnych lub kontrowersyjnych, np. “The Game”, “Geas: Pielgrzymka” czy “The Third Side”, a zanim to nastąpiło grywałam i tworzyłam freeformy.

Przewinęły mi się przez ręce różne gry: naprawdę dobre, naprawdę przeciętne i naprawdę słabe. Mam też coraz mniej czasu na granie pomiędzy pracą a projektami larpów. Może właśnie dlatego te, w które zagram, wybieram z wielką pieczołowitością. Albo będą to takie, które porwą mnie swoją wizją lub pomysłem.

Przez tą większość czasu jaką obcuję z larpami zawsze wolałam je robić niż grać. Realizowanie moich wizji i pomysłów było niezmiernie pociągające. Dalej jest, ale chyba dotarłam do tego momentu w życiu, że znów potrzebuję rozrywki i inspiracji.

Czego szukam w larpach:

  • Przede wszystkim historii. Szukam fabuły we wszystkim: książkach, grach video, RPG, więc także i w larpach. To historia napędza moją potrzebę grania w larpa. To historią się żywię. To może być pastisz, to może być plagiat, to może być adaptacja albo znane opowieści z twistem. Nieważne, ważne żeby była spójna, z wyrazistym zakończeniem a postaci do niej pasowały.
  • Emocji, które są nieodłączne w życiu. Jednak nie byle jakich, tylko silnych. Dobry larp dla mnie to taki, który wzbudza silne emocje. Nie musi to być od razu “umieranie w zimnej wodzie”, wystarczy dobra komedia albo thriller. Najbardziej nie lubię płaskiej twórczości, którą zapominasz zaraz po zakończeniu.
  • Dobrego przygotowania. Chaos, improwizacja są dobre, ale tylko jeśli ktoś gdzieś ujął je w planie. Przygotowanie gry sprawia, że odbiór jest lepszy i twórcy osiągają zamierzenia. Oczekuję, że postacie będą pasować do scenariusza a scenariusz będzie przemyślany i dopracowany.

Moje top 5 rozegranych w życiu larpów z uzasadnieniem (kolejność losowa):

  • “Moving” Marcina Słowikowskiego: za doskonałe przygotowanie i przeprowadzenie larpa oraz za całą gamę emocji, które wbiły mnie w podłogę i na długo ze mną zostały.
  • “Saga o Ulvedalen” Doroty Kaliny Trojanowskiej: za postać napisaną doskonale. Za świetnie rozpisane wątki i historie postaci, które stworzyły barwny i dramatyczny świat.
  • “Bal Marionetek: Karnawał” Natalii Rożek, Daniela Krzaczkowskiego, Jakuba Barańskiego: za doskonałą dynamikę wśród postaci. Za bardzo dobrze zaaranżowane wątki oraz historie.
  • “Sioło” Stowarzyszenia Fantazjada: za doskonałe przygotowanie gry oraz postaci. I bardzo równą, dobrą grę przez cały czas larpa, co jest rzadkością.
  • “Ostatni Rejs” Zofia Skowrońska, Krzysztof Maj: za spełnienie marzeń o larpie w ukochanym settingu. Za działające (zazwyczaj) punkty obsługi łodzi podwodnej. Za przygotowanie całości oraz świetne warsztaty.