Marcin Słowikowski – fot. Marcin Bronowski

Marcin „Słowik” Słowikowski – sędzia

Rocznik Wielkiego Brata, z wykształcenia kulturoznawca, z zamiłowania larpowiec. Obronił pracę magisterską nt larpów na UMCS. Gracz, autor i popularyzator, wychowanek lubelskiej szkoły larpowej, członek klubu Grimuar i grupy LubLarp. Na swoim koncie ma m. in. Róże Pogorzeliska, Moving, Miasto bez echa i Koszmarne Gąszczu Kołysanki. Zdobywca Złotych Masek 2012 w kategorii Najlepszy MG Team za System, sędzia edycji 2016. Organizator i sędzia Larpów Najwyższych Lotów. Współorganizator pierwszego w Polsce cyklu szkoleń larpowych – LubLarp. Uczestnik i mówca konferencji: Kola, Knudepunkt oraz TEDxLublin. Koordynator programu Koli 2017 w Lublinie, pomysłodawca i redaktor publikacji Kolaż. o larpach inaczej.

Co jest dla mnie ważne w larpach:

– spójność – larp powinien być jakiś, poszczególne elementy konsekwentnie łączyć się w spójną, logiczną i pozbawioną dziur całość, wtedy o wiele łatwiej zapomnieć, że to tylko larp. To samo z postaciami – o wiele przyjemniej wcielić się w kogoś, kto wie czego chce i dlaczego tego chce.

– przesłanie – larp powinien być nie tylko jakiś, ale także o czymś. Nie zapominajmy, że jest także medium do przekazywania treści. Nie przepadam za grami, z których nic nie wynika dla mnie jako gracza, które nie pozostawiają w mojej głowie choć jednej nowej myśli/idei/problemu.

– emocje – dobre gry, to takie, które katalizują emocje, angażują graczy nie tylko na poziomie treści, nie pozostawiając ich obojętnymi. Pozwalają przeżyć swojego rodzaju katharsis.

Moje preferencje jako gracza:

– w modelu GNS jestem zdecydowanie narratywistą, w typologii Bartle’a – społecznikiem z nutą odkrywcy, według Batemana – mieszanką wędrowca i uczestnika, spośród typów Lazarro – coś pomiędzy serious i people fun.

– najlepsze larpy to takie, które zapadają w pamięć. Najlepsze postaci, to te, które zostają ze mną jeszcze przez jakiś czas po zakończeniu gry.

– lubię, kiedy larp w jakiś sposób mnie zaskakuje, jest swojego rodzaju wyzwaniem, uczy mnie czegoś nowego – w szerokim rozumieniu tego słowa. Popieram wszelkiego rodzaju twisty i zwroty akcji, o ile są dobrze zaprojektowane.

– zdecydowanie wolę postaci, których charakter wynika z podejmowanych działań niż z listy cech, kieruje nimi raczej motywacja niż cele lub questy. Takie, które mogą się zmieniać i ewoluować, w czasie gry. Decydujący w wielu kwestiach jest dla mnie jej przebieg niż to, co stoi w karcie postaci.

– cenię sobie twórców, którzy wspierają graczy w poczuciu klimatu larpa. To ważne zwłaszcza w warunkach konwentowych i nie musi koniecznie oznaczać budowania skomplikowanej scenografii.

– mechanika nie jest moim konikiem, ale wielokrotnie przekonałem się, że dobrze zaprojektowane, adekwatne rozwiązania mechaniczne mogą „zrobić grę” i dać sporo frajdy uczestnikom.