Piotr Nowakowski – fot. Aleksander Domański

Piotr “Delanov” Nowakowski  – sędzia

Notka informacyjna:

Jako twórca larpowy mam na swoim koncie kilka mniejszych i większych pozycji, ale obecnie jestem przede wszystkim graczem. W pierwszego larpa zagrałem niemal 20 lat temu i nadal jestem tym naszym cudownym hobby kompletnie zauroczony. Prywatne – płocczanin – obecnie przesiedlony do Warszawy, gdzie pracuję jako designer tworząc gry komputerowe.

Kluczowe hasła: Eksperymenty i postacie z wyzwaniem

Cenię sobie różnorodność larpów i lubię grać w wiele różnych form. Stąd niełatwo mi jednoznacznie odpowiedzieć jakim typem gracza jestem. Odkrywanie i doświadczanie nowych rozwiązań niezwykle mnie cieszy. Mam równiez poczucie, że eksperymenty rozwijają mnie jako larpowca pozwalając lepiej doceniać dobrą robotę.

Wraz z kolejnymi doświadczeniami zmieniam się też jako gracz, ale na potrzeby tego konkursy potrzebuję usystematyzować swoją osobę. Po dłuższym zastanowieniu wyszły mi zatem dwa preferowane aspekty.

Po pierwsze lubię larpy o wysokim poziomie immersji, takie w których można przenieść się do innego wymiaru, zanurzając w świecie i postaci. Bardzo często, czytając książki chciałem przeniknąć do opisanych tam uniwersów. Doświadczyć tego co bohaterowie. Immersyjne larpy pozwalają spełniać te marzenia. Mam jednocześnie świadomość, że immersja nie bardzo idzie w parze z larpem konkursowym granym w udostępnianej przestrzeni.

Drugim ważnym aspektem, którego szukam obecnie w larpach są role stanowiące wyzwanie. Pod różnymi względami. Czymś takim będzie zagranie pół człowieka, pół wilka, gdzie typowe dla zwierzęcia odruchy, gesty, zwyczaje należy zręcznie wpleść w istotę ludzką. Bez karykatury, ale na tyle wyraziście by wyszła ta osobliwa natura. Wszelkiej maści Odmieńcy, demony czy ludzie o wielu twarzach dają tu wielkie pole do popisu.

Równie kuszącym typem wyzwania jest osoba zmagającej się z silnym dylematem wewnętrznym. Postawiona przed wyborami między złym a jeszcze gorszym. (tak, tak umieranie w zimnej wodzie jeszcze mi się nie znudziło. ;))

Tu jako wyzwanie traktuję próby oddania zmian jakie zachodzą w bohaterze. Pokazanie tych zmian na zewnątrz, tak by były zrozumiałe dla innych. By współgracze faktycznie stwierdzili – że to nie jest już ten sam człowiek, którego poznali na początku.

Co do mechanik – mimo, że dobrze odnajduję się w WYSIWIG nie jestem jakimś fanatycznym wrogiem larpowych regulacji. Co więcej – doceniam te, które grę wspierają i porządkują. Szkoda mi jedynie sytuacji w których mechanika przyjmuje pozycję nadrzędną i zaczyna wadzić. Przekombinowane, wymagające wkuwania zasady się raczej nie sprawdzają. Choć oczywiście wiele zależy tu od konstrukcji danej gry.