1 - Ewa Białołęcka

Ewa Białołęcka

Urodziła się tak dawno temu, że już nie musi ustępować miejsca w transporcie publicznym. Przeczytała w życiu więcej książek niż ma włosów na głowie, choć niekoniecznie były to bardzo mądre książki. Jest kotem alfa w swoim domu, choć jeden z podwładnej czwórki próbuje ją co jakiś czas zdetronizować. Fatalistka, wierzy w anioły-stróże i Wyższą Opaczność, jej życie składa się z szeregu przypadków: przypadkiem zakochała się w Gwiezdnych wojnach, okazjonalnie zapisała się do klubu fantastyki, mimochodem napisała kilka opowiadań i tak jakoś wyszło, że została pierwszą kobiecą laureatką Nagrody Zajdla. Na dobre zakorzeniła się w fantastyce humorystycznej, zarówno pod względem gustów pisarskich, jak i czytelniczych. Od jedenastu lat tłumaczy z ruskiego na nasze. Czyta nałogowo – nawet na zakupy wychodzi z audiobookiem w słuchawkach. Poza tym szwaczka, dziergaczka, naprawiaczka, introligatorka-amatorka i Bór Szumiący wie co jeszcze przy okazji.